Subaru poddało modernizacji swój najbardziej pożądany model – Imprezę. Nie jest to zupełnie nowe auto, bo na kolejną generację Imprezy trzeba zaczekać do 2007 roku. Tym razem są to retusze w wyglądzie i zmiany w układzie jezdnym. Ostatnia modernizacja miała miejsce w 2002 roku. Wtedy to nadano autu bardziej „ostre” spojrzenie. W tym roku Impreza stała się jeszcze bardziej agresywna. Zmieniono układ świateł, wlot powietrza, który ma być teraz charakterystyczny również dla innych modeli Subaru. Po raz pierwszy wprowadzono go w SUV-ie Tribeca, oferowanym na rynku amerykańskim. Pozostał duży wlot powietrza w zderzaku a wlot umieszczony na masce jest jeszcze większy. Ponadto zmieniono nieco tylne światła. Nowością są także dwa spoilery z tyłu. Oprócz dotychczasowego na klapie bagażnika, wprowadzono drugi nad szybą, wzorem rajdowego Subaru WRC. Całości dopełniają 17-calowe obręcze kół z lekkich stopów. Drobnych retuszy dokonano również we wnętrzu. Nowością są między innymi jednoczęściowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami. W modelu STi tapicerka będzie posiadała niebieskie wstawki, podobnie jak i dywaniki oraz elementy wykończeniowe na drzwiach. Ponadto fotele będą pokryte perforowaną alcantarą, aluminiowe detale na desce rozdzielczej i aluminiowe nakładki na pedałach. Standardem ma być automatyczna klimatyzacja, czy też zestaw audio ze zmieniarką płyt CD.



  
Już sam dźwięk silnika tego auta, przypominający warczenie wściekłego dobermana, przyprawia nas o mocniejsze bicie serca. Oto samochód, który wyjątkowo szybko zdobył sobie status kultowego. Dodajmy, że jak najbardziej zasłużenie. Pewna anegdota na temat Subaru Imprezy głosi nawet, że model ten określany na początku słowem „dziwny”, sprzedający się raczej średnio, niemal z dnia na dzień stał się obiektem kultu miłośników szybkiej jazdy. Mówi się, że stało się głównie dzięki pewnemu Szkotowi o nazwisku McRae, który za kierownicą Imprezy sięgnął po Rajdowe Mistrzostwo Świata w roku 1995. Coś w tym jest, wszak Colin został najmłodszym w historii kierowcą, który zdobył to trofeum. Podobno tym właśnie wyczynem zmienił życie tysięcy ludzi. Niezależnie od tego, czy słowa te nie brzmią przypadkiem zbyt górnolotnie, trzeba obiektywnie stwierdzić, że to McRae zapoczątkował całą serię spektakularnych sukcesów sportowych słynnego Subaru. To dzięki nim Impreza stała się ucieleśnieniem marzeń o supersamochodzie. Jej najzagorzalsi miłośnicy uważają nawet, że inżynierowie Subaru stworzyli dzieło na miarę legendarnej Lancii Stratos. Mocne słowa... Zbyt ociężałe Legacy Pod koniec lat osiemdziesiątych szefom Subaru zamarzyła się walka o rajdowy prymat z Lanciami i Toyotami. Samochodem, za pomocą którego zamierzali wspiąć się na szczyt WRC był czterodrzwiowy model Legacy. Był rok 1990. Nietrudno domyślić się, że kariera Legacy na odcinkach specjalnych nie trwała długo – ociężały samochód nie był w stanie nawiązać walki z czołówką rajdowej ekstraklasy. W roku 1992, po serii niepowodzeń Japończycy zadecydowali, że na jego miejsce przygotują auto bardziej kompaktowe, lepiej przygotowane do ścigania.